Oto już Słońca otwarte ramiona, Powstań więc, Ty – Ziemio uśpiona. Bo Słońce chwili nie zwleka, Do ptaszków rannych się uśmiecha.
W blasku promieni jak Król w koronie Idzie dzień cały po nieboskłonie. A tylko czasem, gdy cień na dole pada, Przymyka oko i na chmurce siada.
Wszystko dokoła i całą ziemię Swoim łaskawym darzy spojrzeniem. Dla złych i dobrych, dorosłych czy dzieci, Wszystkim łaskawie Światłem świeci.
Bezmierne w swej Mocy, Ognie gorejące I tylko jedno, a jak lamp tysiące. W wielkiej Światłości nad ziemią Króluje, Dopóki ciemność znów nie zapanuje.
A pośród nocy, na niebie czystym, Zawisł firmament gwiaździsty. Światłem od Słońca skradzionym Księżyc świeci zawstydzony.
Tam, gdzie jest Mleczna Droga, Świecą Gwiazdy na Chwałę Boga. A jeśli Duch ponad ziemię wzleci I twoją pośród nich Bóg zaświeci.
A Miriam rzekła: Niech mi się Stanie - I się Stało, W krainie mroku i cienia Wielkie Światło zajaśniało.
A Duch Boży, co nad wodami był przy Stworzeniu, Osłaniał Ją, w pokorze Jej i wielkim Jej uniżeniu.
Weź nasze dusze, Duchu Święty, Oświeć je Światłem Niepojętym, By nie dręczyły je przeszłe winy, Bo Chrystus umarł dla ich przyczyny.
Prosimy, Święty Pocieszycielu Dusz, Rzuć Ogień swój i nasze serca skrusz I pełnię Łask Bożych zlej na nie I I tak jak Miriam niech nam tak się Stanie.
I spraw, Święty Boże, Duchu Święty, By Duch Jezusa w nas tak poczęty, Oświecał drogę życia mojego I zaprowadził do szczęścia wiecznego.
AMEN
Boleści Pełna, jaśnieje jak Słońce – Udręczona; Stoi pod Krzyżem, na którym Jej Syn skonał.
I Bramy Miasta otwarte przez Prawo Nowe, A Gwiazd dwanaście Niewiasty wieńczy głowę.
Dla przewin Jej dzieci niepoddanych skrusze Boleść ściska okrutna Serce Niewiasty i duszę.
I z głębin ich, przez bezmiar tego brzemienia, Woła, bóle cierpiąc straszne i męki rodzenia.
Ziemia i Niebo drżą, Aniołów ogarnia trwoga Widząc na drzewie Krzyża haniebną śmierć Boga.
A wielki Smok szkarłatny i, z nim, kainowe plemię, Trzecią część Gwiazd Nieba rzuciło na ziemię.
I stanął przed Rodzącą ów Wąż, zwany Szatanem, Czyhając, ażeby pożreć Jej Dziecię Umiłowane.
I porodziła, Syna Bożego i Wszechmocnego Pana, Który Zmartwychwstał, niwecząc śmierć i dzieła Szatana.
Niech rozum się ukorzy przed Majestatem Bożym. Bo czyż nie wiesz – Ateisto, o, Ty, biedny Racjonalisto, że co czyste tylko i święte, pojmuje To, co Jest Niepojęte.
Niech przed Boga Tronem padnij jak przed zgonem. Bo czyż nie wiesz tego, o, mój biedny kolego, że w Niebie nie zasiędzie kto dzieckiem tu nie będzie.
Niech żal szczery w duszy twe biedne Serce skruszy. Bo czyż tego nie znacie, droga siostro i bracie, że za Jezusa przyczyną grzech nie Twoją już winą.
Niech się pojawi Nowe Życie jak Światło Słońca w zenicie. Bo czyż Jezus nas nie Zbawił i nim odszedł, nie objawił, że Światłem On, a Duch Mocą, więc w Świetle chodź – Nie nocą.
O, Wy, co w ciemności żyjecie przez złe duchy zwiedzeni i jak świnie pędzeni - do Otchłani idziecie.
Tam w dół głową spadniecie do piekielnych kręgów i pośród płaczu i jęków na wieki zostaniecie.
Porzuć swą Diabła mowę, bo małpa to jest przeklęta i nie rań Maryi słowem, bo czysta jest cała i święta.
A chociaż z mężem nie była i bólów porodu nie znała, w męczarniach cię porodziła, kiedy pod krzyżem cierpiała.
Ojciec Syna — Skarb Najdroższy w Niebie Poświęcił za nas, bo Bogiem jest Doskonałym. Syn Matkę swoją, by ogołocić siebie, Nam ofiarował, nim wstąpił na Tron Chwały.
O Matko Ubogich, Tyś chorych pocieszeniem, Twej troskliwości wszystko zawdzięczamy. Z głębi serc naszych prosimy z uniżeniem: Zstąp z Tronu swego i pochyl się nad nami.
Syn Twój, gdy z nami modlisz się do Niego, Zawsze nam daje znaki swej Miłości. Bo Królowanie na Tronie Ojca swego Twej to, Matczynej, zawdzięcza troskliwości.
On sam powiedział, że służba jest Królowaniem, A teraz z Nieba przykładem nam świeci. O Królowo nasza, z matczynym zatroskaniem Pod Skrzydła Miłosierdzia przygarnij swoje dzieci.
kontakt@objawienie.pl
+48 123 456 789
Website created in white label responsive website builder WebWave.